Przyjaciele
Po wspaniałym weekendzie u Kamila postanowiłam razem z nim odwiedzić nasze ukochane miejsce, które ani trochę nie jest romantyczne… Tak jest nora, chciałam zobaczyć się z Mirandą i trochę zapalić. Jest luz, jest błogo, jest cudownie, jest Kamil … nie ma Marysi, Marceli- nie widziałam się z nimi chyba od miesiąca, zwykłe smsy nie pomogą. Musze się z nimi zobaczyć! Wyszłam na zewnątrz, wyciągnęłam telefon. Dzwonie do Marysi.
- Hejo, Marysia?
- Igniii! Tęsknie za tobą jak cholera, gdzie się podziewasz?!
- Ach tu i ówdzie, ja przepraszam… znowu… po raz kolejny…
- Dobra już dobra, zabieraj Kamila i przyjeżdżajcie do mnie, jest Marsi, Krzysio i Dominik!
- Jeju już jadę.
Zapytałam Kamila i od razu pojechaliśmy. Marysia i Marcela powitały mnie okrzykiem i mocno mnie przytuliły, oczywiście był też Dominik, którego bardzo lubię od razu zaczął mi opowiadać historie związane z Marysią. To jest mój prawdziwy dom, przyjaciele. Traktuję ich jak rodzina, są wielcy. Bardzo fajnie się bawiliśmy przez godzinę bo do Kamila zadzwonił tata:
- Tato, jak to teraz? Ale jestem z przyjaciółmi nie mogę tak po prostu rzucić wszystkiego i przyjechać. Nawet mi nie powiesz o co chodzi! - Jak to tylko godzinę mam?! Dobrze już jadę.
- Igni muszę pilnie jechać do domu, nie wiem co się dzieje. Zobaczymy się w szkole. - dał mi buziaka w policzek na pożegnanie, w jego oczach szarych, mętnych oczach w których uwielbiałam się zatracać widziałam wielki niepokój. Sama zaczęłam się martwić. Odjechał.
Marysia zaczęła pytać:
- Co jest? Ma problemy z rodzicami czy jak?
- Nie wiem kochana, wszystko było okej ostatnio ;/
Nie mogłam spokojnie się bawić i pić, Kamil nie odbiera, denerwuję się jak cholera… Poprosiłam dziewczyny na osobność, miałam już plan.
- Słuchajcie, mam do was prośbę… Czy jak już chłopcy wyjdą, pomożecie mi przewidzieć co jest nie tak z Kamilem.
- Dawno tego nie robiłaś, ma to jakieś skutki uboczne? - zapytała Marcela.
- No nie wiem, być może, że ma ale nie obchodzi mnie to. Czuję, że coś jest nie tak.
Nie ma sprawy Dominik zwija się za 15 minut, Krzysio pewnie pójdzie razem z nim. - powiedziała Marysia i tak tez było.
Usiadłyśmy na dywanie w salonie, dziewczyny mocno trzymały mnie za ręce. Skupiłam się i ukazała mi się wizja - nad jakością mogłam trochę pomarudzić to pewnie przez to że dawno tego nie robiłam.
Ukazał mi się salon Kamila, słyszałam krzyki jego taty :
- Nie ma tu dla nas przyszłości (szum) Nie możesz! Jestem twoim ojcem, opiekunem i decyduje za ciebie (szum) To jest postanowione!
Ocknęłam się i nic z tego nie wiedziałam.
- Dziewczyny przykro mi ale to chyba na marne, nic nie udało mi się wywnioskować, wiem jedynie to że tata Kamila jest bardzo stanowczy i nie zmieni na pewno zdania. Tylko chodzi też o to że nie wiem co postanawia! - dziewczyny zmartwione zaczęły mnie pocieszać i mówiły że w szkole wszystko się wyjaśni.
Gdzie jest Kamil?
Jest już środa, Kamila nie ma w szkole od 3 dni. Byłabym spokojna ale nie odbiera telefonu, nie odpisuje na smsy, wiadomości na fb czy e-maile. Codziennie widuję się z Marcelą i Marysią, postanowiłyśmy, że dzisiaj wybierzemy się do Kamila do domu. Po lekcjach wsiadłyśmy w pierwszy bus i wyruszyłyśmy na wzgórze. Bramka była otwarta, lecz nikt nie otworzył nam drzwi. Ani śladu po mieszkańcach domu, podjazd był pusty okna i drzwi pozamykane, wszystko pochowane. Pustka.
- Kochanie… Nie płacz, może zapytamy się sąsiadów? - pocieszała mnie Marcela.
- Dobrze.- ocierałam łzy.
Zapukałyśmy do drzwi w domu obok, otworzyła nam starsza pani.
- Dzień dobry, nazywam się Ignis Sosnowska, chciałam się zapytać o mieszkańców domu obok… państwa Szczygieł, czy może wie pani gdzie są?
- Ach tak pani Monika i pan Jacek. Tak, tak… No niestety nie ma ich w domu. Jedynie pożegnali się ze mną mówiąc mi żebym zaopiekowała się ich domem, widziałam jak tylko pakowali spore walizki do bagażnika. Przepraszam ale chyba nie jestem w stanie wam pomóc.
- Dziękujemy, do widzenia. - odpowiedziałyśmy wspólnie.
Oddaliłyśmy się. Zaczęłam płakać. Przez głowę przechodziły mi czarne myśli: Nigdy go już nie zobaczę, gdzie on jest? To znaczy że już nie jesteśmy razem, zostawił mnie bez słowa? Co jest nie tak?!
Samotność
Zostałam z tym wszystkim sama, nie wiem co mam ze sobą zrobić. Jestem zagubiona i popadam w panikę i szał. Ukochana osoba odeszła, ja nawet nie wiem gdzie?
Minęły już 2 tygodnie, ani jednej wiadomości. Znaku życia. Powinnam się z tym pogodzić. Nawet w domu jest pusto, wrzeszczę na cały głos: Gdzie jesteś do cholery? Po nocach płaczę i ostro palę ale to nic nie pomaga, tylko dodatkowo pogrążam się w tym gównie.
Jest 2 tydzień, czwartek. Dostałam list. Z Francji. Od Kamila. Zaczęłam płakać zmieszana. Z jednej strony cieszyłam się że w końcu mam jakiś znak od Kamila, z drugiej ”Francja”, a to oznaczało, że jest daleko stąd i mogę go już nie zobaczyć. Otworzyłam.
Igniś Kochanie!
Jestem dupkiem, ale to nie zależało ode mnie! Wybacz mi, kocham cię jak wariat, ale…
Wszystko zaczęło się od telefonu od taty. Jego firma zbankrutowała, oświadczył mi jeszcze tego samego dnia żeby uratować tą sytuację musimy wyjechać do Francji gdzie firma powstała jego działalność. Jestem bankrutem, chciałem pozostać przy tobie. Manifestowałem ale powiedzieli że nie mam pieniędzy by sam się utrzymywać w Polsce i nawet nie uda mi się połączyć pracy ze szkołą. Musiałem wyjechać. Nie wiem na ile tu zostanę, rodzice zapisali mnie już do nowej szkoły i to źle świadczy- oznacza to że zostanę tu dłużej niż myślałem. Nikogo tu nie znam i czuję się samotny, nie ma cię tu a jak tak bardzo cię potrzebuję. Tęsknie za tobą, twoim uśmiechem i ciepłymi słowami. Tęsknie za tobą tak bardzo, że nie mogę normalnie funkcjonować… Za każdym razem gdy przypominam sobie rysy twojej twarzy, czuły dotyk, delikatny głos, każdą sekundę mojego życia spędzoną w twoim towarzystwie jakaś część mnie umiera.
Nie odbieram, nie odpisuje ponieważ rodzice uważają, że powinienem zapomnieć o Polsce bo jest możliwość, że już do was nie wrócę. Ale to nie prawda bo ja tu szaleję, będę pracował i zarabiał! Przylecę do ciebie bez zgody rodziców, wbrew prawu, mogę być nawet poszukiwany! Ale dotrę do Polski i jak Cię zobaczę to wyściskam cię tak mocno jak nigdy! Pamiętaj o mnie, nie zapominaj! Kocham cię!
Kamil
Byłam wzruszona i zrozpaczona jednocześnie. Znałam odpowiedzi na większość moich pytań. Wiem gdzie jest, wiem że mnie kocha, wiem dlaczego mnie zostawił. Powinnam wyjść z domu…
Plaża
Czuję się już lepiej, ale tęsknota która mnie przeszywa zabija we mnie inne uczucia. Wytrzymałam bez żadnego znaku od Kamila kolejny tydzień. Tak jak sobie obiecałam, muszę wyjść. Wybrałam specyficzne miejsce. Ponieważ mieszkam na zadupiu i nie ma tu za bardzo ładnych miejsc wybrałam jedno z najbardziej przerażających. To duże jezioro, pewnie teraz przykryte lodem, na około jest bardzo duża plaża, pewnie również przykryta śniegiem. Dlaczego jezioro jest przerażające? Em kiedyś utopiła się to nastolatka, właściwie popełniła samobójstwo.
Usiadłam na ławeczce spoglądając na spadający śnieg. Czułam, że ktoś się zbliża, słyszałam kroki po śniegu. Nagle nieznajomy usiadł koło mnie na ławce. Popatrzyłam się z nieśmiałością i ….. no oczywiście zawsze pojawia się w niewłaściwych momentach- Krystian. Tym razem czułam, że może jednak chociaż dzisiaj będzie inaczej.
- Cześć, jak nie chcesz nic nie mów. Mogę sobie pójść.- powiedział Krystian surowo.
- W porządku. Właściwie to chyba chcę żebyś mi potowarzyszył. Trochę tu dziwnie…
- Po to tu jestem. Śledziłem cię. Wybacz.
- Co?! Oszalałeś? No dobra mniejsza z tym, na pewno to coś ważnego skoro aż tutaj za mną zawędrowałeś. O co chodzi?
- Chciałem Cię przeprosić za moje podłe zachowanie… Tamtego wieczoru i powiedzieć ci, że to wszystko przez to, że …. Ych to takie głupie, nawet nie wiem dlaczego ci o tym mowie.
- Skończ bo mnie zaciekawiłeś. - uśmiechnęłam się.
- Bo… Związek z Agnieszką to jedna wielka ściema. Na początku wszystko było super, chyba coś do mnie nawet czuła. Ale później na tym balu, nie wygraliśmy konkursu na królową i króla. Wydarła się i powiedziała mi całą prawdę. Na boku miała innego chłopaka, chodziła ze mną bo jestem ‘ślicznym blondaskiem i laski mnie kochają’ i dlatego musi wygrać ten konkurs… chodziło jej tylko o partnera na bal. Chciała tylko wygrać. Rzuciła mnie. Byłem zły. Ponieważ nie mam wielu przyjaciół poszedłem do ciebie, wierz mi nie miałem złych zamiarów. I tak jakoś wyszło…
- Jezu, ja cię przepraszam. Gdybym tylko wiedziała ja bym wszystko zrobiła żebyś z nią zerwał. Byłabym milsza i może dalej byśmy się przyjaźnili. Wiedziałam że Agnieszka to sukwa ale nie spodziewałam się takiego zwrotu akcji… Przepraszam.
- Za co? Miałaś racje, ona mnie omotała. Powinienem był cię posłuchać.
- Ja… Yhh. Bardzo dużo dla mnie znaczyłeś, byliśmy bardzo blisko i nagle tak po prostu mi oznajmiłeś, że nie możesz… Nawet gdybym chciała być miła po tym wszystkim, nie dałabym rady. - wrzuciłam na luz- Ale teraz, gdy dostałeś nauczkę mogę być znów dla ciebie miła i odrzucę przeszłość w niepamięć- zaczęłam się śmiać- jeżeli tego chcesz?
- Jasne Igs, to dużo dla mnie znaczy. Właściwie to mówimy przez cały czas o moim problemie. A tak właściwie chciałbym wiedzieć co ty tu robisz?!
- A muszę Ci mówić..
- Tak. Bo skoro ja się przed tobą tak otwieram, jestem tak zdesperowany, to ty też możesz.
- Świeża sprawa, dostałam wczoraj list od Kamila… Z Francji, jest możliwość, że nigdy go nie zobaczę, tęsknie za nim. Nie mam z nim teraz żadnego kontaktu oprócz poczty. Sytuacja jest okropna.
- Przykro mi, nie załamuj się. Pamiętaj, że pomimo tego że nie ma tutaj w Polsce z tobą Kamila przy boku, to masz najwspanialszych przyjaciół i mnie. Teraz skoro wszystko sobie wyjaśniliśmy i możemy żyć w zgodzie, pamiętaj że będę przy tobie i będę ci pomagał.
- Dziękuję i wiesz co? Cieszę się, że sie pogodziliśmy. Proponuję jakieś cieplejsze miejsce, wypad nad jeziorko w zimie to nie jest dobry pomysł. - Oboje zaczęliśmy się śmiać.
Rozmowy, wspomnienia.
Wybrałam się z Krystianem do naszej wspólnej ulubionej knajpki. Usiadaliśmy tam gdzie niegdyś i również zamówiliśmy to samo.
- Dam chyba deja vu - zaczął się śmiać.
- Nie tylko ty, ale mi to nie przeszkadza. Poprzypominamy sobie dawne czasy. - tamte chwile były piękne jednak wszystkie zdarzenia z ostatnich miesięcy sprawiły, że wypowiedziałam to z bólem.
Czułam na sobie wzrok Agnieszki siedzącej 2 stoliki dalej i szepty typu:
- No proszę zostawiłam blondaska to już się do niego przyczepiła, ZNOWU. Egh.. Kto tutaj się puszcza, już nie są ze Szczygłem ‘idealną parą roku’- robiła krzywe, tępe miny do swojego ‘kolegi’ ze stolika.
- Nie przejmuj się, jest zazdrosna bo znowu mam z tobą kontakt. Ona widzi w tobie największą rywalkę. Jak z nią byłem co chwila powtarzała mi, że zdradzasz Kamila lub coś w stylu, że chodzisz z nim żeby zrobić mi na złość. Chyba to łykałem, myślałem, że jestem ofiarą i nigdy nie będę miał już dziewczyny… pewnie dlatego coraz bardziej kurczowo trzymałem się Agnieszki. - Opowiadał rozśmieszony Krystian.
- Matko, nie wiedziałam że posuwa się do takiego stopnia. Musi mieć coś nie tak z głową.
- A właśnie, zawsze chciałem wiedzieć co takiego widzisz w Kamilu… Oczywiście jeżeli to nie jest problem to opowiedz mi o tym wszystkim. Wiem zachowuje się jak baba, pytam się o szczegóły i o chłopaków, ale chcę wiedzieć co straciłem i jak bardzo powinienem tego żałować. - Mówił dalej Krystian.
- Przerażasz mnie czasami. Tak właściwie to nie planowałam nowego związku, nawet przyjaźni z jakimkolwiek chłopakiem. Kamila poznałam w norze, bardzo mnie wspierał i od samego początku wykazywał zainteresowanie moją osobą. Nie musiałam długo czekać żeby coś mnie tknęło, poczułam do niego coś niezwykle silnego już po trzecim zwykłym koleżeńskim spotkaniu. Spotykaliśmy się co piątek, później codziennie bo bardzo tęskniliśmy, następnie była pierwsza randka, druga a my coraz bardziej byliśmy ze sobą szczęśliwi. I to nie jest tak, że kocham go bo mi pomagał w trudnych chwilach po rozłące naszej przyjaźni… choć mogło by się tak innym wydawać, mogą myśleć co chcą ale Kamil kiedy się uśmiecha to tak jakby ziemia krążyła szybciej, no wiesz… - zarumieniłam się bo moim zdaniem mówić tak otwarcie o miłości jest lekko żenujące, jestem osobą która trzyma wszystko głęboko w środku z nikim się nie dzieląc.
- Rozumiem, też to kiedyś przeżywałem. Cieszę się, że sobie kogoś znalazłaś bo nie wybaczyłbym sobie, że po tym wszystkim nie możesz się podnieść. Pewnie moje wyrzuty sumienia nie dawałyby mi spokoju. - uśmiechnął się i napił się kawy.
Nagle zrobiło mi się strasznie gorąco, nagły przypływ stresu i smutku. Łzy zaczęły napływać mi do oczu. Czarne myśli nawróciły z podwójną siłą. Nie mogłam złapać oddechu, krew w żyłach zaczęła krążyć mi szybciej. Wszystko wracało, czułam się znowu jak każdej nocy.
- Krystian, przepraszam ale chyba się zasiedziałam. Powinnam już pójść… - zmieszana zmierzyłam w kierunku wieszaka na kurtki, słyszałam w oddali tylko głos Krystiana ‘Ale co się dzieje?’. Nogi uginały się pod moim ciężarem.
- Igna, proszę nie wygłupiaj się - wyszliśmy z budynku - Co jest? Może jakoś mogę ci pomóc?
- Nie Krystian ja nie powinnam teraz z tobą tutaj siedzieć, rozmawiać i widywać. Ta cała sytuacja z Kamilem trochę mnie przerasta, a na dodatek już słyszę po kątach, że zdradzam Kamila…. - chciałam kontynuować ale Krystian mi przerwał.
- Odprowadzę Cię tylko do domu, a teraz słuchaj uważnie. - zdziwiłam się- Wiem jak bardzo zależy ci na Kamilu ale trochę gorzej mi wierzyć w to że słuchasz głupiego gadania ludzi. Mówiłaś, że nie zanosi się na to żeby Kamil przyjechał w najbliższym czasie… - w dalszym ciągu nie wiedziałam o co chodzi. - Na pewno chciałabyś spędzić z nim walentynki, wiemy że Kamil nie przyjedzie do ciebie ale ty możesz ‘polecieć’ do niego.
- Ale … jak? - znowu mi przerwał.
- Do walentynek mamy około dwóch miesięcy. Bilety kosztują dość sporo, ale to nie jest powód do rezygnacji, ponieważ mój tata jest w stanie zatrudnić cię na ten okres do swojej firmy. Więc jeżeli podoba ci się ten pomysł to porozmawiam z tatą. Mówiłem, że chcę pomóc i to zrobię. A skoro tak bardzo zależy ci na opinii innych to wszyscy będą widzieć, że chcę pomóc waszemu związkowi a nie zaszkodzić. Twoje problemy rozwiązane.
- Nie wiem co mam powiedzieć. Wszystko wydaje się realne ale muszę porozmawiać z rodzicami i to jeszcze wszystko przemyśleć. - Byliśmy już w połowie drogi do mojego domu, objęłam go mocno w pasie ponieważ był bardzo wysoki i nie dosięgałam mu do szyi- Dziękuję, to był dobry powrót… przyjacielu. - Krystian dziwnie się uśmiechnął.
- Dziękuję, że mnie odprowadziłeś, dalej pójdę sama. Dam ci znać jutro jak się sprawy mają.
Krystian machał mi z oddali. W drodze do domu myślałam o tym wszystkim i stwierdziłam, że musi się udać.
